Archiwum kategorii: o wszystkim

jak nie wiem o czym piszę, to to jest to

Bose stopy

Bose stopy

Bose stopy potuptały po schodach. Motylątko zgarnęło z naszego łóżka swoją przytulankę i powędrowało z powrotem na piętro, fochnięte, że znów siedziałam z nosem w kompie i wycinałam zdjęcia, zamiast bawić się samochodzikami. No cóż, rację ma motylątko, że się focha. Ale ktoś musi zrobić to co jest do zrobienia. Gniotek dziś o pracy, to ja pociągnę temat po swojemu. Problem w tym, żeby nie dać się zarobić na niewolnika własnej pracy. Bo to prawda – wykorzystuj talenty, którymi zostałeś obdarzony. Nie zakopuj ich na później. Po to je masz, żeby nimi służyć. Ale kiedy zaczynają być Twoim sensem, poczuciem wyższości na innymi i pragnieniem pomnażanie fizycznego bogactwa, materializmem, celem samym w sobie to znaczy, że zboczyłeś z drogi i przestałeś być wolnym. Wolność jest trudna. Prawdziwa wolność to umiejętność przyjęcia z wdzięcznością bogactwa wypracowanego dzięki własnym zdolnościom ale jednocześnie umiejętność rozstania się z nim z taką samą wdzięcznością, bez rwania włosów z głowy i wrażenia końca świata. Dziękowanie za bose stopy :)
Dlatego na dzisiaj koniec dłubania, wpisywania, wycinania, klejenia, wstawiania i dodawania. Jeszcze tylko jeden mail. I jeszcze tylko pozmywam gary.

Trzy w jednym

Trzy w jednym

Nie mam pojęcia jak rozciągnąć czas.  Od kilku dni gonię jak nieprzytomna.

We czwartek byliśmy z motylkiem oglądać jego wymarzone liceum.  Tłum dzieciaków. Tłum rodziców. A w samym środku szczęśliwcy, którym udało się przebrnąć rok temu przez rekrutacyjne zasieki i teraz lansują się przed gimnazjalistami w “służbowych” koszulkach szkoły. Zastanawiam się jak wyważyć punkt ciężkości pomiędzy rozwijaniem uzdolnień i równania “do góry” a wychowaniem szczura. Chciałabym, żeby mój syn był rozsądny i mądry i w pełni wykorzystał dary, które dostał. Ale pełna obaw jestem.  Bo tak niewielka jest odległość, między manieryzmem a indywidualnością, między wyścigiem szczurów a zdrowa rywalizacją. Patrzyłam na licealne dzieciaki, noszące się z zamierzoną nonszalancją, która z pewnością stanowiła element “wystroju” tej szkoły i myślałam sobie, że niewiele mogę zrobić. Nawet jeśli na uszach stanę, to motylek musi sam dojrzeć do niektórych rzeczy, a zmuszanie go do podejmowania decyzji, z którymi nie będzie się zgadzał, zrodzi w nim bunt, który też może przynieść opłakane rezultaty. Nie pozostaje mi nic innego, jak tylko tłumaczyć zagrożenia, przemawiać do rozsądku i ufać w ten jego młodziutki jeszcze ale do tej pory nieźle działający, rozsądek. A potem złożyć w ręce Pana całokształt zagadnienia.

Piątek -Droga Krzyżowa po mieście. Płomienie świec migoczące na wietrze. Słowa JPII z listu do rodzin.  I ludzie zatrzymujący się na widok tłumu podążającego za Krzyżem. Wtedy tez tak przystawali. Patrzyli. Nie mieli śmiałości a może ochoty przyłączyć się do pochodu. Nie chcieli patrzeć na Krzyż. Nie chcieli myśleć o tym co się wydarzy. Udawali, że ich to nie dotyczy. Dziś też stoją obojętnie. Czasem szydzą. Wydaje im się, że tak jest łatwiej.  Bo nie chcą widzieć wyciągniętych do nich ramion. Nie chcą poczuć dotyków Miłości. Bo radykalizm wiary jest zbyt wymagający. “Panie przebacz im, bo nie wiedzą co czynią”.

Dziś – piękne wiosenne słońce i porażająca migrena. Tak widocznie ma być, może po to, żebym zwolniła, a może z zupełnie innych powodów. Nie mam pojęcia i dociekać już przestałam, dlaczego migrena przychodzi zawsze wtedy, kiedy najbardziej jej nie chcę.  Motyl był dzielny i wcale na mnie nie warczał, a ja przemogłam światłowstręt i efektem jest pograbiony i posprzątany ogródek, odmalowana drewniana piaskownica motylątka. Na tarasie (wiem, że to za wielkie słowo, ale miło pomyśleć, że się ma taras;)) pozamiatane, na siedziskach czyste koce i poduszki. Motylówna stanęła na wysokości zadania i ugotowała rewelacyjną pomidorówkę. Motylek odkurzył chałupę, a motylątko szalało po powietrzu, wyciągając z zakamarków swoje ogródkowe zabawki. Już wykorzystałam owoce naszej pracy – osobista modlitwa na tarasowym fotelu, w wieczornej ciszy zachodzącego słońca, przy zapachu wilgotnej ziemi ogrodu jest dla mnie jednym wielkim dziękczynieniem za cud stworzenia.

"Jak dobrze jest dziękować Ci Panie" - Ps. 92

"Jak dobrze jest dziękować Ci Panie" - Ps. 92

Zaczynam zasypiać. Praca fizyczna połączona z koszmarnym bólem głowy daje do wiwatu.

Modlitwa

Modlitwa

Osobista modlitwa spontaniczna to nasza najbardziej intymna rozmowa z Bogiem, kiedy nie powtarzamy wyuczonych formułek ale opowiadamy Panu o sobie, o naszych problemach i radościach, kiedy dziękujemy Mu za miniony dzień i cieszymy się Jego obecnością w naszym życiu.

„Proście a będzie wam dane” Mt.7, 7

Modlitwa prośby to nasza prośba skierowana do Boga o coś, co według nas jest nam potrzebne. Prosimy o dobra materialne, których nam brakuje, o zdrowie dla nas lub najbliższych, o rozwiązanie problemów z którymi sobie nie radzimy. Dobrze jeśli umiemy prosić, bo oznacza to, że zdajemy sobie sprawę, z naszej niemocy, z tego że bez „odgórnej” pomocy z niczym sobie nie poradzimy. I chociaż Bóg sam najlepiej wie czego nam potrzeba, pragnie byśmy do niego mówili. Więc prośmy. Pan słucha, nawet jeśli wydaje się nam że jest inaczej. Widocznie to o co prosiliśmy nie było dla nas najlepszym rozwiązaniem. A może rozwiązaniem nie na ten moment. A może dostaliśmy więcej, niż to o co prosiliśmy ale tak nastawiliśmy się na spełnienie tej jednej konkretnej prośby, że tego nie widzimy…

Dlatego…

„W każdym położeniu dziękujcie” 1Tes.5, 18

Modlitwa dziękczynienia… Tak jak naszym naturalnym odruchem jest słowo „dziękuję” za wszystko co otrzymaliśmy od innych ludzi, tak tym bardziej dziękczynienie Bogu winno pulsować w naszych sercach. I tak jak mówi święty Paweł, dziękujmy za wszystko. Za to, że żyjemy, za każdą radość, za rodzinę, za pracę, za śpiew ptaków, za niebo i słońce. Nawet za to czego nie rozumiemy i co w tej konkretnej chwili jest dla nas trudem lub cierpieniem. A kiedy już zabraknie nam słów, by wyrazić Panu naszą wdzięczność, zacznijmy Go uwielbiać. A więc za psalmistą:

„Chwalcie Pana wszystkie narody,

Wysławiajcie go wszystkie ludy.” Ps. 117

Żyjemy po to by chwalić Boga. Modlitwa uwielbienia jest całkowicie bezinteresowna i wysławia Go dlatego, że On jest. To on jest naszym Stwórcą. Jesteśmy Jego ukochanymi dziećmi. Uwielbiając, uznajemy jego wielkość, dajemy mu pierwszeństwo. To czas, kiedy przestajemy myśleć o sobie. Otwieramy nasze serca i pozwalamy Bogu w nas działać. Zajmujemy się tylko Nim. Dlatego wtedy dzieje się tak wiele uzdrowień. To czas trwania przy Bogu. Po prostu. Adoracja Miłości. Radość z tego, ze On jest.

Uwielbienie to nasze wyznanie wiary. Widzimy jak wielkie rzeczy Pan uczynił w naszym życiu. Mamy świadomość Jego obecności. Jak dzieci wznosimy nasze ręce do Ojca. Wołamy „Tatusiu”. Bez lęku i strachu, ale z należnym szacunkiem. Wychwalanie Boga to nasz ratunek kiedy ogarnia nas fala zła. Bo szatan boi się uwielbienia. Ucieka, bo sam odmówił czci Bogu.

Kiedy chwalimy Pana, uczymy się tego, do czego zostaliśmy stworzeni, tego, co będziemy robić w przyszłości.

Uwielbiając, musimy pamiętać, żeby nie popaść w rutynę. Jeśli brakuje nam słów, módlmy się psalmami. Niektóre z nich, to jedne z najpiękniejszych modlitw uwielbienia. Czasem zdarza się, że to co przepełnia nasze serca jest tak ogromne, że żadne słowa nie są w stanie tego wyrazić. Wtedy pojawia się modlitwa w językach. To dar, łaska, moment, kiedy umysł się wyłącza a modli się w nas Duch. To symbol oddania się Panu. To gaworzenie pełnego zaufania i wdzięczności dziecka, kiedy wtula się w ramiona ojca. Śpiewamy, a dźwięki płyną z góry. Każdy śpiewa inną melodię a jednak całość jest pięknie harmonijna. Trzeba prosić o dar modlitwy w językach, ponieważ jest ona kluczem do przezywania boga. W każdym człowieku jest możliwość śpiewania w językach, trzeba tylko ją obudzić, przezwyciężyć wewnętrzny opór, lęk przed tym, jak odbiorą nas inni.

Kierujmy się sercem. Spróbujmy znaleźć formę uwielbienia odpowiadającą konkretnej chwili i wydarzeniom jej towarzyszącym.

Zanurzając się w tę modlitwę pamiętajmy, że to ona wprowadza nas i pociągu ku temu, by całe nasze życie stało się jednym wielkim uwielbieniem.

Bo żyjemy po to, by chwalić Pana.

Boże dziecko w dłoniach Ojca

Boże dziecko w dłoniach Ojca