Ciąg dalszy przystosowywania Motylątka do życia w uładzonej społeczności szkoły podstawowej jest zdecydowanie bardziej skomplikowany niż się spodziewałam. No cóż, miałam świadomość tego, że Motylątko różni się zdecydowanie temperamentem od starszego rodzeństwa. Miałam jednak również nadzieję, że te różnice uda się nieco zniwelować wychowaniem (o ja naiwna!) pełnym ciepła i miłości. Najwyraźniej jednak moje wychowawcze starania były bardzo miernej jakości, jako że Motylątko zamienia się w szkole w prawdziwego, “dzikiego koczkodana” (cytat za Babcią Motylątka). Powoduje to dalsze rodzinne komplikacje, ponieważ wprowadzenie ostrych restrykcji telewizyjnych i komputerowych wobec najmłodszego, odbija się w domu szerokim echem ogólnego protestu. Jednakże ponieważ jestem rasową matką troszczącą się o swoje nawet krnąbrne dziecię, pragnę zwiększyć szanse Motylątka na przetrwanie w normalnej szkole i metodą sankcji karnych uzyskać efekt grzecznego chłopca.
W całym tym szkolnym zamieszaniu nadziei trochę wniosła w moje serce pani Agata Puścikowska artykułem Z Jasia – Jan. Nie Małgosia.. Może zachowania mojego syna nie są aż tak bardzo odbiegające od normy. Może uda mi się przystosować do normalnego funkcjonowania obrażalskie, nadpobudliwe dziecko, które ma problemy z kontrolowaniem swoich emocji. Oby.
paź26